Dramat

Z Akapedia - kompendium wiedzy JBWA
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

"to jest dramat kurwa"

Zbigniew Stonoga o dramacie

Dramat - jeden z trzech rodzajów literackich, bardzo popularny w akapie. Dramaty dzielimy podstawowo na komedie i tragedie jakieś okrutne. Poniżej wybrane dramaty anarchokapitalistyczne.

Korwin o homosiach

autor: Włodzimierz Kiszczak

Akt I, scena I

Studio TVN, Korwin, Biedroń i Dziennikarka siedzą przy stole

BIEDROŃ

...W końcu ktoś o gejach mówi,
Był to temat utajony,
A żyjący w Polsce geje
Liczą sobie dwa miliony.

(Korwin wybucha kaskadą perlistego śmiechu)

DZIENNIKARKA (do Korwina)

Panie Korwin, co się dzieje?

KORWIN

Waćpan mówił farmazony,
Jestem bardzo rozbawiony;
Posłuchajcie, moi mili,
Bo homosiów w naszym kraju
Jest może z dziesięć promili.

BIEDROŃ

Kogo jest tak mała ilość?

KORWIN

Osobnika, co wyznaje
Do płci męskiej wielką miłość
Ja określam, jak się zdaje,
Wesołym homosia mianem.

BIEDROŃ

Cóż za zwroty pan tu głosi?
Jak dogadać się z waćpanem?

KORWIN

Mam szacunek do homosi,
Ich gejami nie nazwałem,
Bo mam przykre skojarzenia
Gej kojarzy mi się z kałem.

Korwin kontra młody lewak

Akt 1, Scena 1

Przewodniczący, Krul Korwin, Dariusz Szczotkowski

(Całość się dzieje w sali studyjnej. Krul na fotelu, z muszką bordową, Przewodniczący trzyma papiery, Szczotkowski na lewo w tłumie lewaków, reszta widowni siedzi spokojnie)

PRZEWODNICZĄCY

Lewica pytanie zadać chciała,
dajmy im szansę, by pogadała.

SZCZOTKOWSKI

Krulu, wieść mam dla was ciekawą,
gdyż z pytań za obcą murawą,
wyniki otrzymano mnogie,
lecz wyniki przyniosą wam trwogę.
Kraje na pomysł nasz zbudowane
lud wskazał jako bezpieczne, wspaniałe.

KRUL

Czy Islandii za przykład nie dały?

SZCZOTKOWSKI

Tak, lecz nie wchodźmy na te banały.

KRUL

Panie mój drogi, panie kochany...

SZCZOTKOWSKI

Czyżbym widział tutaj pewne zmiany?

KRUL

Gdy na dwie armie sobie zerkamy,
jedna na wojnie, druga w koszary.
W tej pierwszej o żywot swój się lękają
lecz to oni później bitwę wygrają.
Wiedz pan, że celem nie jest przetrwanie.

SZCZOTKOWSKI

Więco co? Polityczne rozważanie?

KRUL

Nie będę zastępcą pańskich magistrów,
gdyż idei na to więcej jak ludzkich głów.
Każdy ma cele i ideały,
za nie od wieków miliony umierały.
A panu żywność łeb tylko mąci,
więc idź pan żreć, byle w ciemnym kącie.
Jak Lem Stanisław, pisarz z Krakowa
zawczasy podał, w głębokich wodach,
na dnie oceanu, w Mariańskim Rowie
rurkowce żyją życie spokojne.
Jedzą niewiele, co im tam spadnie.
Mówię więc krótko, prosto, dosadnie:
Żywot taki jest bez wartości,
wolę móc złamać wszystkie swe kości.

PRZEWODNICZĄCY

Spoglądam na to ze swej gabloty.
Czyżby zaczął pan drzeć u nas koty?

KRUL

Złość nie ogarła mnie dzisiaj zbytnia,
lecz mowa moja fakt, jest dobitna.
Powiedzieć chciałem własnymi słowy,
jak brzydzi mnie żywot towarzyszowy.
Życie bez celu oprócz koryta,
byle się nażreć, byle do syta.

SZCZOTKOWSKI

Wiedz pan, że panu brak normalności.

PRZEWODNICZĄCY

Ogłaszam tutaj koniec wrogości.

Zawody Szumlewicza

TRYLOGIA SZUMLEWICZA
Dramat w trzech aktach

AKT I - PŁACZ PO GENERALE

(Studio telewizyjne, w studiu Piotr Szumlewicz i Jan Piński. Jan dzierży koszulkę w dłoni.)

PIŃSKI

Pozwól, że ci sprezentuję
Skromny prezent, mój kolego
Dziś mamy bowiem rocznicę
Startu Stanu Wojennego

(Wręcza Szumlewiczowi koszulkę z napisem NIE PŁACZ PO GENERALE)

SZUMLEWICZ

Bardzom kontent z tego daru
Chociaż jest on nietrafiony
Generał nie jest przeze mnie
Uczuciami obdarzony
Powiem więcej, by wyjaśnić
Powód mojej znieczulicy
Jaruzelski dla mnie to jest
Raczej człowiekiem prawicy

(Sążnisty dubstep, kurtyna opada.)

AKT II - ZAWODY

SABAŁA

Dobry wieczór, miły panie!
Zadałbym panu pytanie
I będzie mi bardzo miło...

SZUMLEWICZ

Na otwarciu mnie nie było.

SABAŁA

Hmm, rozumiem, proszę pana.
Niech pan czeka z daniem bana,
Bardzo pana o to proszę!
Nie wybiera się pan może
Na zawody?

SZUMLEWICZ

Na zawody?

SABAŁA

W chuja wyciąganiu z wody.

SZUMLEWICZ

Żegnam. Chyba cię pogieło.
Koniec rozmowy.

SABAŁA

No elo.

Kelthuz przybywa na Dzień Sznura

Inwokacja

Akapie, mój ideale,
Wypatruję Cię stale.
Krasnale atomowe,
Zupy jeziorowe,
Dwóch rabinów niezgodnych,
I śmieszków niezawodnych.
Doczekam ja kiedyś cudu tego świata?
Rothbarda przecież razem czytamy przez lata!
Jak wprowadzić?! Jak żyć?! Gdy wszyscy w koło chuje.
Odpowiedź, czy prosta? Rynek zweryfikuje.

Akt I, Scena I

W bocznym miejscu sceny stoi Ludvig von Mises. Narastające chóry anielskie zwiastują przyjście kogoś ważnego.

Wieś Libertariat.

Mises

O wolny rynku! Gdzież Ty, gdy potrzeba?
Socjalizm nadchodzi, a nam wszystkim bieda!
Ekonomicznej kalkulacji nie ma w tym ustroju!
Choćbyśmy liczyli noce w trudzie, znoju!
Kto pomoże?! Czy pomoże?!
Widząc czerwień, ja się trwożę...
Sza!
Nadchodzi?
Rycerz... z Łodzi?
Nie. To Kielce!
Szczęście, szczęście! Krzyczy serce.
Tak, to prorok! Syn wolności!
Szybko, szybko, zwołać gości!
Niech przestaną debatować, zacząć trzeba się radować!
To nadzieja, jutro lepsze!
Rothabrd, chodź tu! Patrz, ja pieprzę!

Wchodzi Murray, na całą wieś słychać jego donośny głos.

Rothbard

Na święty parytet złota!
Patrzajta wszystka hołota!
Z piwnic nam wyłazić trzeba!
Powitać! Dajcie soli i chleba!

Libertarianie wychodzą z piwnic, słychać gwarne rozmowy.

Lib 1

To on? Tak! Mdleję, trzymajcie!

Lib 2

Nie biegnijcie! Tu ostańcie!

Lib 3

Ekonomio! Nastał dzień!

Lib 4

Już tam widać jego cień!

Nagle cisza. Z daleka słychać ciężkie kroki, brzęk metalu. Na scenę wkracza rycerz, w pełnym rynsztunku. Promienie padają na jego szlachetne lico, nadając blasku i chwały.

Kelthuz

Zbudziły mnie wasze wołania!
Modlitwy i kmiotów starania!

Narodziny Ozjasza

autor: Michał Świetliński

Akt 14 Scena 88

Hitler, doktor Mengele, cyborg Ozjasz

(Rok 1942, podziemia Kompleksu Riese. Ubrany w kitel doktor Mengele siedzi i czyta Mein Kampf. Do pomieszczenia wchodzi zdenerwowany Adolf Hitler)

HITLER

Po coś mnie wzywał Mengele?
Czyżbyś chciał zadrzeć z Fuhrerem?

DOKTOR

Ja z Fuhrerem! Skądże znowu!
Już tłumaczę! Oto powód!

(Mengele odsłania obiekt przykryty narzutą)

HITLER

Głowa? Korpus? Na Stalina!
To jest człowiek czy maszyna?

OZJASZ

Ś-M-I-E-R-Ć C-Z-E-R-W-O-N-Y-M

DOKTOR

Czy wódz jest zadowolony?

HITLER

A na cóż nam to ustrojstwo?

DOKTOR

Przejmiemy władzę nad Polską!

HITLER

Przecież tam już panujemy!
Zaraz Moskwę zdobędziemy!
Potem Waszyngton i Londyn!

DOKTOR

Tu jestem z Fuhrerem zgodny.
Jednak nawet sam Rzym upadł
Przyda się więc nam szalupa!
Proszę spojrzeć na Zeitera

(Mengele pokazuje na dziwną maszynę)

HITLER

Chcesz znowu drażnić Fuhrera?

DOKTOR

To wehikuł w SS klasie!
Umożliwi podróż w czasie!

HITLER

Ja z tobą zaraz zwariuje!
Wiem! Do Auschwitz cię skieruje!

OZJASZ

O H-O-L-O-C-A-U-S-C-I-E N-I-E W-I-E-D-Z-I-A-Ł
P-O-D B-E-R-L-I-N-E-M S-O-B-I-E S-I-E-D-Z-I-A-Ł

HITLER

Zaraz? O czym mówi ta maszyna?

DOKTOR

Czasem się jej kabel odpina!
Ale to mała jest usterka!

HITLER

Lecz z niej korzyść będzie wielka!

DOKTOR

Czyżbym przekonał Fuhrera?

HITLER

Wpierw chce poznać założenia.

DOKTOR

Jak jest w Polsce, wszyscy widzą.

HITLER

Oni mnie tam nienawidzą.
Kontrybucje coraz wyższe.
Wiem! Polskę do reszty zniszczę.

DOKTOR

Może jednak zmienieńmy stronę.
Jeszcze wszystko nie stracone.
Niech lgną do nas jak do matki.

OZJASZ

T-R-Z-Y R-A-Z-Y N-I-Ż-S-Z-E P-O-D-A-T-K-I

HITLER

Fantastische! Wunderwaffe!
Niech zobaczą, że potrafię.
Będę dla nich znów łaskawy!
Pora na okres poprawy!
Prawo zrobie im luźniejsze.
Kary za przestępstwa zmniejsze.
Terror to jest zwyczaj brzydki!

OZJASZ

G-Ó-R-A-L N-I-E-C-H R-O-B-I O-S-C-Y-P-K-I

HITLER

Nie możemy dłużej czekać.

DOKTOR (pod nosem)

Nareszcie przestał narzekać.

HITLER

Przyszła pora na działanie.
Na kiedy start będzie w planie?

DOKTOR

Jeśli nie ma przeciwników.
Wyślemy go w październiku.

HITLER

Późna pora to Mengele.

DOKTOR

Tu nie zgodzę się z Fuhrerem.
Jest ku temu jeden powód
mówiąc jaśniej...

OZJASZ

M-A P-A-N D-O-W-Ó-D?

DOKTOR

Zamilcz cyborgu przeklęty!
Język twój jest nazbyt cięty.
By nie było komplikacji
Uniknijmy dywagacji
Jak bowiem z mych liczb wynika.
Dwudziestysiódmy października.

Patrz też